Witajcie.
Ci, co mnie czytają wiedzą, że od dłuższego czasu zmagam się ze schodzeniem z koloru czarnego metodą farbowania odrostów na brąz. Na początku były to farby, a od pewnego czasu przeważały szampony koloryzujące Palette, które były o wiele delikatniejsze, a tak samo trwałe jak farby.
Ciemne włosy noszę od prawie 6 lat i przyznam, że pomimo iż dobrze się w nich czuję, jestem potwornie nimi znudzona i pragnę zmiany! W swoim życiu miałam wszystkie możliwe kolory włosów, i we wszystkich było mi dobrze. Nie wiem, jaki będzie mój kolor docelowy - blond, czy jakaś rudość.
Kiedy wpadłam w internecie na kąpiel rozjaśniającą, byłam bardzo podekscytowana i gotowa, by wykonać ją chociażby za 10 minut. Dziewczyny na blogach, które wykonywały tą kąpiel zachwalały, że metoda ta nie niszczy włosów, chociaż wiele komentarzy świadczyło o czymś innym. Po paru dniach zapał minął, nie miałam pewności, czy przypadkiem nie zniszczę sobie włosów, które są dla mnie najważniejsze. Ale znów przyszedł impuls i kupiłam rozjaśniacz. Pomyślałam, "one kozie death".