Witajcie:)
Kilka dni mnie nie było, miałam trochę problemów, trochę zmartwień, do tego młody miał urodzinki, więc nie miałam sposobności sklecić czegoś sensownego. Pewnie dzisiejsza notka też będzie mało sensowna, ale za to przyjemna:)
Jak już wiecie, w Biedronce można zaopatrzyć się w kosmetyki za naprawdę niewielkie pieniądze. Mnie sklep ten skusił po raz kolejny, i wcale nie żałuję, bo od przybytku głowa nie boli;)
Żel Fa pochodzi z innego sklepu:) Kosztował mnie niewiele ponad 4 zł, a pachnie cuuudowanie:)
Płatki kosmetyczne chyba każdy zna, 3-pak kosztował 5,10zł.
Kula do kąpieli o zapachu lawendy i pomarańczy - 1,99zł. Żałuję, że nie wzięłam więcej, tylko tą jedną.
Żel Palmolive - mój ukochany zapach, nie miałam go całe wieki - 4,99zł.
I to, z czego cieszę się najbardziej, czyli olejki do kąpieli Bielendy. Były dwie ostatnie sztuki i kosztowały 4,99zł każdy (efekt inwentaryzacji w Biedronce:)). Zapach piżmo - jaśmin wzięłam dla mamy, bo ona jest fanką jaśminu, dla siebie ylang - ylang i róża - obie wersje pachną cudownie:)
To na tyle:) Jak wam się podobają moje zdobycze?
Pozdrawiam.
Lusia.
