niedziela, 12 maja 2013

Rosacal - pielęgnacja cery naczynkowej


Ten tydzień na moim blogu będzie tygodniem Tołpy. Może pojawi się coś innego, ale nie obiecuję. Mam nadzieję, że dzielnie to zniesiecie:)

Moja cera to same sprzeczności. Nie dość, że mieszana, skłonna do wyprysków, to w dodatku naczynkowa. I nie tylko cerę mam naczynkową, ale i ciało, głównie nogi. Tu kłaniają się geny mojej mamy:/ Nigdy nie wierzyłam w działanie kremów przeznaczonych do cery naczynkowej, i pewnie nadal tkwiłabym w tym przekonaniu, gdyby nie spotkanie z kosmetykami Tołpy z serii Rosacal. I choć naczynek nie mam dużo, to jednak są. A skoro są teraz, kiedy mam 31 lat, to co będzie jak będę miała 50lat? Lepiej zapobiegać...

1.  Przeciwzmarszczkowy krem wzmacniający na dzień Rosacal.

sobota, 11 maja 2013

Z naturą mi do twarzy...


Przychodzę do Was z zaległą "notką" majówkową. Pogoda jaka była, chyba każdy pamięta...mnie udało się skorzystać z jednego dnia, kiedy nie padało, ale nie było niestety słonecznie. Mam nadzieję, że fotki przypadną Wam do gustu.














 

piątek, 10 maja 2013

Krem z wyciągiem z rokitnika


Od zawsze interesowałam się zielarstwem i dziedzinami z nim związanymi, nawet mam dyplom zielarza. Staram się wybierać kosmetyki, które w swoich składach mają sporo ziółek, bo wierzę, że tylko one (albo prawie tylko one) są w stanie zdziałać cuda.
Nie bez powodu wybrałam krem z wyciągiem z rokitnika od Herbamedicus.

czwartek, 9 maja 2013

Wosk do depilacji twarzy Joanna


Jak to pewna miła osóbka stwierdziła, moje "bezrobocie" na blogu czas zakończyć:)
Dzisiaj przychodzę do Was z notką dotyczącą depilacji twarzy. Notka ta pojawiła by się wcześniej, gdybym nie zachłysnęła się woskiem i od razu nie wykonała depilacji, w związku z czym nie miałam czasu udokumentować:) Poza tym musiałam czekać, aż mi wąsik odrośnie:)

 

poniedziałek, 6 maja 2013

Moje wzruszenie - Anna German


Majówka i po majówce. Mam nadzieję że uda mi się pokazać Wam kilka fotek, jak tylko przywiozę aparat od rodziców.

Będąc u rodziców obejrzałam już ostatni odcinek serialu o Annie German, który niesamowicie mnie poruszył. Piszę o tym, ponieważ już dawno nic nie wywarło na mnie takiego wrażenia. Chyba każdy z nas słyszał to imię i nazwisko, ale nie każdy wie, kto to jest Anna German i jaki ma repertuar.
Jej utwory to kompletnie nie moja bajka, ale nie zmienia to faktu, że słowa chwytają za serce, a jej głos przenika w każdy zakamarek ciała.

 
Kilka słów o Annie German:

Anna German urodziła się 14 lutego 1936 w dalekim Urgenczu, który leży w Uzbekistanie. Dziesięć lat później wyemigrowała z babcią i matką do Polski. Studiowała na Uniwersytecie Wrocławskim geologię. Jako piosenkarka debiutowała w 1960 r. we wrocławskim Kalamburze. W 1967 r. wracając z koncertu we Włoszech, uległa wypadkowi samochodowemu na Autostradzie Słońca. Powracała do zdrowia przez trzy lata. 23 marca 1972 r. zawarła związek małżeński ze Zbigniewem Tucholskim. 27 listopada 1975 r. urodził się ich syn Zbigniew. Z powodu macierzyństwa  na rok zawiesiła swoją działalność artystyczną. W połowie lat 70. wykryto u niej chorobę nowotworową. Jesienią 1980 r. po powrocie z koncertów w Australii nastąpił nawrót choroby zdiagnozowanej jako mięsak kości. Będąc w zaawansowanym stadium choroby komponowała psalmy i pieśni poświęcone Bogu. Po dwóch latach przegrała walkę z ciężką chorobą umierając we śnie 25 sierpnia 1982 r. w warszawskim Szpitalu Klinicznym przy ulicy Szaserów. 


To, co mnie najbardziej wzruszyło i wylałam wiele łez to patrzenie jak umiera oraz na jej synka, który ją bardzo kochał i wtulał się w nią, kiedy ciężko chora leżała w łóżku. Nie rozumiem dlaczego nic nie robiła, aby wyleczyć się - miała dla kogo żyć. Miała kochającego męża i wspaniałego synka.
Wzruszyło mnie to tym bardziej, że sama jestem mamą i nie wyobrażam sobie, by moje dziecko wychowywało się beze mnie.
Nie mogę pozbyć się myśli o tej kobiecie, prześladują mnie i czuję się nimi nieco przytłoczona. Smucą mnie, a jednocześnie uświadamiają, jak cenne jest zdrowie i rodzina.

Znacie Annę German? A może też oglądałyście ten serial?

Pozdrawiam. Lusia.