poniedziałek, 24 marca 2014

Precious oils, czyli drogocenne olejki od Timotei


Witajcie.

Pamiętacie biedronkową, kosmetyczną gazetkę z okazji Walentynek? Ja bardzo dobrze:) Min. można było w niej znaleźć kosmetyki do pielęgnacji włosów Timotei z serii drogocenne olejki. Strasznie mnie kusiły, i chociaż Timotei powiedziałam "nie" po tym, jak w moje ręce wpadł duet "Lśniący blask", o którym możecie przeczytaj tutaj postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę. Wiedziałam, że kupię tylko odżywkę, ponieważ szampony z zawartością olejków powodują u mnie szybsze przetłuszczanie się włosów.


Zauroczyła mnie kolorystyka opakowania i ten kwiatuszek:) Na drugim miejscu zapach - mocny, otulający i nieco męski. Skład, chociaż nie jestem specem (znam się tylko na tym co naturalne), także wiele obiecywał. Wysoko znajdziemy ekstrakt z kwiatów jaśminu, olejek arganowy, olej migdałowy oraz olej kokosowy.


Odżywka ma gęstą, białą i kremową konsystencję. Kiedy wydobędziemy kosmetyk, zapach unosi się w całej łazience, przez jakiś czas jest także wyczuwalny na włosach.
Nakładam ją na lekko osuszone ręcznikiem włosy, mniej więcej na 3/4 długości. Zwijam włosy w ślimaka i trzymam ją do 30 minut. Po tym czasie spłukuję.


Podczas spłukiwania odżywka nadaje włosom bardzo duży poślizg, co bardzo lubię, ponieważ ułatwia to rozczesywanie włosów. Chociaż nie rozczesuję mokrych włosów na długości, muszę zrobić sobie przedziałek i rozczesać grzywkę, i przy nasadzie włosów, gdzie nie było odżywki, faktycznie jest problem z rozczesaniem.

Po wyschnięciu włosy wyglądają bardzo zdrowo. Są miękkie, bardzo lśniące. Pięknie się układają. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że stan włosów  poprawił się. Nie łamią się tak bardzo jak wcześniej, końcówki nie rozdwajają się wcale. To, co również dla mnie jest ważne to to, że po odżywce tej nie przetłuszczają mi się szybciej włosy i nie są w żaden sposób obciążone.
Bardzo go polubiłam, chętnie wrócę do niego za jakiś czas, bo jest naprawdę godzien uwagi.




Używałyście tą serię Timotei?  

Pozdrawiam. Lusia. 

37 komentarzy:

  1. Nie używałam-ale efektywnie zachęciłaś:))

    OdpowiedzUsuń
  2. niestety szampony jaki i odżywki Timotei powodują u mnie swędzenie skóry głowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do szamponów się zgadzam, ale odżywki też?

      Usuń
  3. Fajnie myje wlosy , swietnie pachnie lecz mnie przerazalo to ze na drugi dzien wlosy mialam zaraz tluste. Ale i tak szampon mi sie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nie zdecydowałam się na szampon, bo szampony z olejkami tak na mnie działają.

      Usuń
  4. Jakoś nie zwróciłam uwagi na te kosmetyki Timotei w Biedrze, ale ta odżywka wygląda zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej Biedronce jest ich sporo jeszcze:)

      Usuń
  5. Nie używałam. Nie wiedziałam, że tak dobrze mogą się spisywać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem zdziwiona, ale mogą:)

      Usuń
  6. Używałam kiedyś szamponu z Timotei (nie wiem jak on się dokładnie nazywa, w każdym razie miał zielony kwiat na opakowaniu) Byłam z niego dosyć zadowolona, moje włosy bardzo szybko się przetłuszczają. Z tego co wiem to są one nadal dostępne w biedronce:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy chyba lepiej znosiły starą wersję Timotei.

      Usuń
  7. Produktów Timotei nie stosowałam od bardzo dawna i jestem ogromnie ciekawa jakby się u mnie sprawdziły. Seria z olejkami zapowiada się wyśmienicie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Skusiłaś mnie tą recenzją ;) muszę koniecznie ją kupić i wypróbować na moich włosach :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam tej serii Timotei. Jakoś ta marka mnie nie przyciąga do siebie ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jakoś też nie, ale nie mogłam się oprzeć tej odżywce:)

      Usuń
  10. produkty Timotei są nie dla mnie niestety.

    OdpowiedzUsuń
  11. Już kilka razy przejechałam się na produktach Timotei ale było to tak dawno, że być może coś zmieniło się ze składami;)
    A spróbuję i zapisuję do mojej listy "kupić" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość specyficzne są te kosmetyki, albo bardzo dobre, albo bardzo kiepskie...

      Usuń
  12. Pamiętam tą gazetkę - musiałam aż do końca promocji powstrzymywać się od zakupów i udało się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam:) Ja tylko w sumie na tą odżywkę się skusiłam:)

      Usuń
  13. Ja sobie bardzo chwalę tą serię!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio właśnie zastanawiałąm się nad tą serią czy warto kupić, chybA się zdecyduję ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja kupiłam i odżywkę i szampon i mgiełkę. Najbardziej jestem właśnie zadowolona z tej odżywki. Teraz już ostatnie egzemplarze można kupić w Biedronce za 4,99 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, widziałam właśnie, ale na chwilę obecną potrzebuję odpoczynku:)

      Usuń
  16. nie znam tej serii ale po twojej opinii czuję się skuszona :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znam tego produktu, ale ogólnie nowości Timotei bardzo lubię :)
    Zrobiłam te pyszne placuszki - racuszki, mniam :)
    http://przepisownik.blogspot.com/2014/03/drozdzowe-placuszki-pepuszki.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzę że też zwracasz uwagę na opakowanie, które zachęca do zakupu...

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam nigdy szamponu ani odżywki Timotei, ale sie kiedyś skuszę na jakąs wersję.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wyglada kusząco :)

    zanetasthoughts.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapraszam na blog
    ....ANGIELSKI na SKRÓTY ...
    Może , akurat jakieś informacje się przydadzą...
    Miłego dnia życzę !

    Dawno nie używałam czegoś z Timotei, chyba warto spróbowac tej odżywki...

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam ją, ale zapach nie do końca mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo mnie zachęciłaś do tej odżywki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam jeszcze żadnego produktu Timotei, ta odżywka bardzo przyjemna się wydaje :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze.
Chamskie i obraźliwe będą usuwane.
Mój blog to moje miejsce w sieci i proszę nie spamować. Każdy podobny komentarz również usunę.
Proszę także o nie pisanie "obserwujemy?", ponieważ nie bawię się we wzajemną obserwację na takiej zasadzie. Z reguły zawsze odwzajemniam się, jeśli link do Twojego bloga jest aktywny.