środa, 21 sierpnia 2013

*DIY* naprawa zepsutej torebki


Witajcie:)

Dzisiaj postanowiłam napisać Wam inną notkę jak zwykle, a sprowokowała mnie sytuacja. Zepsuła mi się ulubiona torebka, a pomysł jak ją naprawić okazał się tak banalny, że chciałam się z Wami nim podzielić. Pomysł ten zapodał mój tato, gdy jak zwykle przyszłam do niego z prośbą o pomoc z naprawieniu torebki:)


Jak widzicie, pękło zapięcie. Torebkę noszę na długim pasku w poprzek tułowia (chyba wiadomo jak:D), więc sytuacja ta uniemożliwiła mi normalne noszenie torebki, i musiałam trzymać ją za małe uszy, co mi bardzo nie odpowiadało. Jechałam akurat na działkę i było to bardzo niewygodne.

Dobre zapięcie powinno wyglądać tak:


Gdy dotarłam na działkę tata podał mi stara smycz od telefonu, która posiadała właśnie takie zapięcie. Wystarczyło tylko zamienić zapięcia i torebka naprawiona:)



Aby dokonać wymiany zapięcia, odcięłam zapięcie ze smyczki oraz odcięłam stare zapięcie. 


Na ucięty pasek przewlekłam nowe zapięcie i zszyłam na maszynie do szycia. Nie mam nitów aby wzmocnić pasek, jednak dwa razy przeszyty pasek powinien w zupełności wystarczyć.


Idealnie nie jest, ale dość trudno było równo przeszyć, jednak i tak nie jest to zauważalne. Najważniejsze, że moja ulubiona torebka jest nadal sprawna.



Jak Wam się podoba? Naprawiacie same, czy może zanosicie do fachowców, a może wyrzucacie? Ciekawa jestem Waszego zdania:)

Pozdrawiam. Lusia

44 komentarze:

  1. Moja mama jest krawcową więc jak coś mi się popsuje, albo chcę do przerówbki to ją sama o to proszę ;)

    Zapraszam do wzajemnego obserwowania ;)
    www.aneczka84.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama też, ale sporo rzeczy umiem od niej, co łatwiejsze oczywiście:)

      Usuń
  2. Pomysł doskonały! Brawo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no proszę jaki pomysłowy tato;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój tata zna odpowiedzi na wszystkie popsute rzeczy, nawet wnusio jak nie może otworzyć drzwi w samochodziku w którym po prostu się one nie otwierają woła "dziadzia", bo wie, że dzidzia naprawi:)

      Usuń
  4. ale masz różowe paluszki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny pomysł :)

    Ja jednak jak torebka się zepsuje mam powód do kupienia nowej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem oszczędna i dodatkowo bardzo przywiązuję się do rzeczy, więc staram się mieć ulubione rzeczy jak najdłużej:)

      Usuń
    2. Zazdroszczę oszczędności :)
      Ja jestem strasznie rozrzutna.

      Usuń
    3. Ja nieraz też, ale bardziej pod kątem kosmetyków - w sensie, wolę mieć więcej za mniej:D

      Usuń
  6. No niestety nie mam maszyny do szycia, więc w takiej sytuacji pewnie bym zaniosła do kaletnika (chociaż niektórzy by za taką naprawę wzięli tyle, że połowa torebki :/). Zwykle jednak jak mi się coś zepsuje to wyrzucam do pojemnika na odzież do PCK albo zanoszę do reklamacji jeśli coś było kupione w sklepie na paragon :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym nie miała maszyny do szycia to ręcznie zszyłabym:)

      Usuń
  7. no tak rzeczywiście taka sama część jest przy smyczach ;) proste i genialne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie do głowy coś takiego nie wpadło, a mój tata od razu podał mi tą smyczkę:)

      Usuń
  8. WOW..ale pomysłowosc...
    zapraszam do oglądania mojego bloga i do zostania obserwatorem...muliniane-cudenka.blogspot.com
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na nastepe błyskotliwe pomysły!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, ale mam nadzieję, że już nie w kwestii naprawiania;)

      Usuń
  10. Też proszę tatę o pomoc w takich sprawach:)

    OdpowiedzUsuń
  11. też mam jedną torebkę popsutą, muszę zrobić to co ty ! ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak jest szansa ją naprawić to próbuj:) mam nadzieję, że uda ci się:)

      Usuń
  12. Zaradna z Ciebie kobieta :) Też staram się naprawiać jak tylko się da :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super pomysl! :) Ale ten Twoj Tato genialny, podziwiam :) Tak samo nosze torebke, ale takie cos mi sie jeszcze nie zdazylo. Moze masz jakis pomysl na dziurke? Przypalilam papierosem i widac niestety, a torebke uwielbiam. Troszke wstyd z taka wypalona dziura chodzic :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)

      Pewnie bym coś naszyła. W pasmanteryjnych jest sporo fajnych naszywek, albo zrobiła z czegoś, co jest w domu:)

      Usuń
  14. fajnie, chciałabym mieć maszynę:P

    OdpowiedzUsuń
  15. no proszę jaka z Ciebie złota rączka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pomysłowe,dzięki;)Jak mi się tak stanie to skorzystam;)

    OdpowiedzUsuń
  17. No i problem załatwiony :) Tatusiowie są cudowni!:D

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo przydatny post :) Mi ciągle się psują te zapięcia :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja również mam swoją ulubioną torebkę, która jakiś czas temu uległa, nazwijmy to "samozniszczeniu" w podobny sposób jak Twoja. Po prostu nosiłam zbyt dużo w torebce, która tego nie wytrzymała. Ale wpadłam na trochę inny pomysł i do naprawy użyłam kółeczek od breloczków :) Teraz pasek jest stabilniejszy i mam pewność, że już się nie zepsuje :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Wwszystko staram się naprawiać sama. PRzydałaby mi się maszyna do szycia, już od dawna o niej myślę. Bardzo fajnie naprawiłaś tę torebkę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Także sobie naprawiam wiele różnych rzeczy/umiem szyć/ a nity zakłada mi mój tato :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Chciałabym Cię poinformować, że zostałaś dodana do moich ulubionych blogów na moim blogu po prawej stronie.

    kosmetycznieee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo:* Bardzo mi miło:)

      Usuń
  23. świetny blog ;)
    zapraszam do mnie http://abbreviationtolife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Mój Tata jest mistrzem w wszelkiego rodzaju drobnych naprawach i często, gdy już chcę coś wyrzucić, On jeszcze znajdzie jakiś sposób, aby to naprawić (:

    OdpowiedzUsuń
  25. Te zapięcia mają chyba to do siebie, że lubią się psuć.. W ostatnim czasie popsuło się mi i mojej koleżance

    OdpowiedzUsuń
  26. Wiem, że od napisania postu minęło dużo czasu, ale mam właśnie taki problem. Tylko jedno stoi na przeszkodzie... nie mam maszyny do szycia i nie wiem, czy oddać do krawcowej, czy zamienić szycie czymś innym (jak tak, to czym)? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze.
Chamskie i obraźliwe będą usuwane.
Mój blog to moje miejsce w sieci i proszę nie spamować. Każdy podobny komentarz również usunę.
Proszę także o nie pisanie "obserwujemy?", ponieważ nie bawię się we wzajemną obserwację na takiej zasadzie. Z reguły zawsze odwzajemniam się, jeśli link do Twojego bloga jest aktywny.