środa, 29 maja 2013

Do cieni gotowi start!


Szczęśliwie dobrnęłam do końca prezentacji cieni. Dzisiaj przyszła pora na ich podsumowanie. Przedstawię Wam kilka słów co o nich sądzę i mam nadzieję wyłonić faworyta. Zacznę od tych, które najmniej mi się podobają.


       8. Astor - indian evenings

Paletka ma przepiękne kolory, w których miałam nadzieję czuć się bardzo dobrze. Są dość miękkie i sporo nakłada się na pędzelek. Cienie osypują się, pylą. Spośród pięciu kolorów, kiedy wykorzystamy wszystkie podczas jednego makijażu mamy góra trzy kolory, ponieważ reszta zlewa się ze sobą. Najciemniejszy kolor podczas noszenia znika. Cienie okazują się być strasznie świecące, więc kompletnie nie nadają się na dzień. Nie neguję kolorystyki, bo podoba mi się, aczkolwiek słyszałam opinię, że wyglądam w nich sino. Gdyby nie ogromny połysk, z pewnością cienie bardziej przypadłyby mi do gustu, i aby uniknąć uciekania koloru z powieki zmieniałabym kombinacje kolorystyczne.





7. Wibo nr 53

Cienie te wywołują we mnie mieszane uczucia. Paletka moja ma ciekawe kolory, można je fajnie połączyć, są nieźle napigmentowane, ich trwałość nadzwyczaj dobra, bez bazy (nie posiadam bazy więc nie używam) cały dzionek mam kolor na powiece bez większych niespodzianek, jednak nie podoba mi się ich konsystencja. Cienie są bardzo miękkie i jakby mokre, pylą, gdy za mało strzepnę nadmiar cieni z pędzelka nieraz mam je w oku, co powoduje bardzo nieprzyjemne uczucie. Konsystencja ta kojarzy mi się trochę z zasypką dla dzieci. Kolory ładnie się nakładają, ale przy najjaśniejszym muszę się bardziej namachać pędzelkiem, by był widoczny efekt.






 6. Maybelline -  nude beige

Wiele obiecywałam sobie po tych cieniach, kiedy je pierwszy raz zobaczyłam. Piękne, satynowe odcienie beżu podbiły moje serce. Jednak kiedy zaczęłam ich używać, cały czar prysnął. Cienie są bardzo twarde, ich nałożenie pędzelkiem graniczy z cudem. Najbardziej podatny jest najjaśniejszy kolor. Cienie nie osypują się, bo jak...nie odkładają się w załamaniach powieki. Kiedy chcę wykonać makijaż z wykorzystaniem wszystkich czterech kolorów, okazuje się, że widoczne są tylko trzy - najjaśniejszy, najciemniejszy i któryś z pośrednich. Nakładanie cieni najlepiej wychodzi załączoną pacynką, którą niestety muszę cienie skrobać. Kiedy wyskrobię sobie cały makijaż mogę się zachwycać, bo efekt jest rewelacyjny. Cienie są całkiem trwałe, wytrzymują większość dnia.



 5. Miss sporty - acid smoky

Bardzo ciekawe połączenie kolorystyczne. Paletka jest mała, zgrabna i posiada fatalny pędzelek, który jest tak malutki, że nie można go utrzymać w palcach. Najjaśniejszy kolor, srebrny jest bardzo kiepski, wygląda jak miał brokatowy, którego nie można nałożyć ani na pędzelek ani na pacynkę, a tym bardziej na powiekę. Kolejne kolorki bardzo ładnie współpracują zarówno z pędzelkiem jak i pacynką, są ładnie napigmenowane, świetnie się rozprowadzają na powiece i plus za to, że pomimo delikatnych drobinek na oku wychodzą matowe.
Niestety kolor limonkowy gubi się podczas noszenia i muszę go poprawiać. Inne kolory trzymają się bez zarzutów. Podczas aplikacji nie osypują się (poza tym srebrnym), nie kruszą się, nie osadzają w załamaniach powieki.



4. Rimmel - bold behaviour 

Cienie kolorystycznie podobne do Wibo nr. 53, jednak lepszej jakości. Lekko połyskują, ale na powiekach wyglądają prawie matowo, co mnie bardzo cieszy. Kolory nie są jakoś mocno napigmentowane, ale nie przeszkadza mi to, ponieważ wyglądają naturalniej i delikatniej. Bardzo ładnie rozprowadzają się na powiece, nie osypują się zbytnio, nie osadzają w załamaniu powieki. Najgorzej oceniam trwałość turkusowego koloru, który z biegiem czasu po prostu znika nam z powieki.









3. Essence - over the taupe.

Wybierając tą paletkę liczyłam na delikatne kolorki, bo w sumie tak prezentuje się paletka. Okazało się, że cienie są bardzo mocno napigmentowane, co w połączeniu z moim brakiem talentu oraz próbą użycia ciemnych kolorów z paletki kończy się niepowodzeniem. Nie jest to oczywiście wina cieni, tylko moja nieumiejętność, jednak oceniam je pod swoim kątem. Kolor w przedstawionym makijażu wybrałam prawie najjaśniejszy, z delikatnym ciemniejszym wykończeniem, co dało nieco smutny efekt, bardzo jesienny, nostalgiczny, ale jednocześnie sprawiło, że dobrze czułam się w takich barwach. Cienie nie osypują się, nie pylą, nie kruszą się. Ładnie współpracują z pędzelkiem. Dają możliwość wykonania delikatnego dziennego bądź wieczorowego, mocnego makijażu.
Są bardzo trwałe, na moich powiekach wytrzymują cały dzień bez konieczności poprawiania.




2. Bourjois - rose vintage

Piękne kolory w paletce rose vintage. Wszystkie trzy kolory bardzo ładnie widać na powiece. Cienie są nieco twarde i zbite i aby nałożyć je na pędzelek należy nim lekko skrobnąć. Cienie aplikuje się z wielką przyjemnością i łatwością, lekko osypują się, nie zbierają w załamaniu powieki. Są bardzo trwałe, cały dzień ładnie wytrzymują, kolory nie tracą na intensywności.










1. L'OREAL - nude lingerie

Myślę, że cienie te zasługują na pierwsze miejsce, ale te z Boujois były bardzo blisko, by zająć podium. L'oreal oferuje nam 4 naturalne, dobrze napigmentowane kolorki w odcieniach beżu. I chociaż tak jak w przypadku cieni Maybelline dwa pośrednie kolory nie różnią się między sobą gdy mamy je obok siebie na powiece, to łatwość nakładania tych cieni wynagradza to. Cienie są dość miękkie, nieco mogą się osypywać. Nie zbierają się w załamaniu powieki, są bardzo trwałe. Patrząc na paletkę można zauważyć, że cienie są dość świecące, jednak na oku efekt ten jest minimalny i daje bardzo naturalny efekt. Kolory podczas noszenia nie znikają, są niemalże identyczne jak zaraz po nałożeniu, a przypomnę, że nie używam bazy. Może nieco sugeruję się także kolorystyką, ponieważ jest ona wspaniała na dzienny makijaż, czy to do pracy, na spacer, zakupy albo na randkę.





Kosmetyk do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.

14 komentarzy:

  1. Z prezentowanuch cieni mialam kiedus Loreal ,ale nie zachwyvily mnie .Ostatnio kocham sie z cieniami Sleek,Inglot i Glazel ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie mogę się rozstać z Sleek

      Usuń
  2. Mam paletkę z wibo, ale w odcieniach szarości i strasznie ich nie lubię :D czarny nie jest czarny, ciężko wg mnie się je miesza ze sobą.. A z pokazanych mam i lubię paletkę z essence, zarówno konsystencję jak i kolorystykę, bo uwielbiam brązy i beże :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ładne cienie ;) i mam małą paletke z wibo i tak średnio z niej zadowolona jestem ;c

    OdpowiedzUsuń
  4. Essence na 3 miejscu i świetnie się prezentują, chyba zakupie :)
    L'OREAL - nude lingerie 1 miejsce- dobry wybór, bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne cienie-myślę,że warto spróbować.Pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń
  6. I wait you for my blog :)
    http://makyajurunlerm.blogspot.com/2013/03/vazgecilmezim-diplinerm.html
    thanks

    OdpowiedzUsuń
  7. Bourjois w pięknych kolorach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że i u ciebie Loreal wygrał

    bardzo podoba mi się oko zrobione cieniami Rimmel - genialnie

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię cienie z Rimmela :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie szaleństwo:) Bardzo podobają mi się cienie z Rimmela, śliczne wyglądają u Ciebie na powiece!:)<3

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie się prezentują te cienie. Nie wiem które najbardziej mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze.
Chamskie i obraźliwe będą usuwane.
Mój blog to moje miejsce w sieci i proszę nie spamować. Każdy podobny komentarz również usunę.
Proszę także o nie pisanie "obserwujemy?", ponieważ nie bawię się we wzajemną obserwację na takiej zasadzie. Z reguły zawsze odwzajemniam się, jeśli link do Twojego bloga jest aktywny.